piątek, 4 grudnia 2009

Nieplanowane towarzystwo

Nie wiem co mnie podkusiło, żeby zabrac się znowu za te zwierzakowe... Przecież mam 100 różnych innych planów, pilniejszych tematów świątecznych ... tymczasem zasiedziałam się przy królikach.


Powstały dwie parki ... Jakoś nie lubię tworzyc singli. Wszak we dwoje raźniej iśc przez życie ;)




środa, 2 grudnia 2009

Migdałowe ciasteczka i candy ...


...do tych ciasteczek mam wielką słabośc.   Spośród wszystkich świątecznych te są dla mnie numerem jeden. Pewnie dlatego, że uwielbiam migdały :) ...ale również niemigdałożercy są ich fanami.
Są z gatunku biskwitów -ciasteczek sucharków. Bardzo dobrze się przechowują, ale że trudno się im oprzec, z reguły znikają w mgnieniu oka.
Przepis jest prosty i nieczasochłonny , pod warunkiem, że zakupimy migdały w słupkach. Dawniej, kiedy takowe nie były dostępne w sklepach siekanie migdałów zabierało sporo czasu.

SKŁADNIKI
3 jajka
375g cukru drobnego
400g mąki (przesianej)
1 opak. cukru waniliowego
2 łyżeczki proszku do pieczenia
skórka z 1 cytryny starta na wiórki
300g migdałów pokrojonych w słupki
po 50g kandyzowanych wiśni i skórki pomarańczowej (pokrojone w kostkę)
- białka ubijamy na sztywną pianę, dodając stopniowo cukier
- dodajemy pozostałe składniki (z żółtkami) i zagniatamy ciasto
- z ciasta formujemy grube, na długośc blachy, od 4-6 wałków (w zależności jaką wielkośc ciastek chcemy uzyskac). Delikatnie je spłaszczamy i pieczemy 20 min w 180st C

- wystudzone wałki kroimy w ukośnie w plastry, wykładamy na blachę i pieczemy jeszcze 5-6 min. w temp 180st C 
Ciasteczka będą bardziej aromatyczne, gdy pokropimy je likierem Amaretto
Ja traktuję je likierem przed pieczeniem, po pokrojeniu, a następnie na dzień przed podaniem skrapiam jeszcze delikatnie w puszce.
Aromat jest zniewalający :)
Gorąco polecam!

 ***************************************************************
                 CANDY -moje pierwsze
*************************************************************
... i tak sobie pomyślałam, że może to jest dobry moment na popełnienie tego pierwszego Candy.
Przyznam się, że jakoś wcześniej nie miałam śmiałości. Zresztą teraz też jestem trochę speszona. 
Ale może znajdą się chętni na degustację moich świątecznych ciasteczek.


Ciasteczek docelowo będzie 4 różne rodzaje. W czasie trwania zgłoszeń upiekę jeszcze dwa kolejne gatunki (zapewniam -pyszne!) i sukcesywnie będę je prezentowac.
Do ciasteczek dorzucam serduszko. Jeśli ktoś bardziej reflektowałby na serduszko  "ecru" proszę zaznaczyc w zgłoszeniu do zabawy.
Losowanie przeprowadzę 13-go grudnia (w niedzielę po południu) Do tego czasu proszę o zgłoszenia.
Zasady udziału w zabawie są dobrze znane.

Należy w komentarzach tego wpisu zgłosic chęc uczestnictwa w zabawie oraz napisać wzmiankę na swoim blogu z podlinkowaniem i powyższym zdjęciem.
Serdecznie zapraszam do zabawy :)

****************************************

poniedziałek, 30 listopada 2009

Aniołkowe serca

 
Tym razem w wydaniu ecru. Kolejny raz wbrew sobie wyszywałam złotą nitką. I co z tego, że nie lubię. Tylko taka mi pasowała, więc nie było wyboru. 

 
 

Przyznaję bez bicia, że te podobają mi się najbardziej.

                       *******       ********        *******

piątek, 27 listopada 2009

Mój dom wanilią pachnący ...

W Święta Bożego Narodzenia w moim domu prym wiodą ciasteczka wszelakie. Pierniczki, biskwity, kruche ... przed laty podniesione do rangi ciasteczek świątecznych. Nie muszę chyba dodawac, że piekę je tylko raz w roku i nie ma żadnego podjadania przed świętami! ;/ ... tą ostatnią zasadę mam ochotę trochę złagodzic, chociaż rodzina protestuje, bo bardzo im się podoba to ekscytujące oczekiwanie, kiedy smakowite aromaty tak rozkosznie kokietują zmysły ;)
Bardzo odpowiada mi to, że ciasteczka można piec już w listopadzie. Bez pośpiechu i świadomości, że święta juz tuż tuż i tyle przygotowań przed nami. Świetnie się przechowują w puszkach.
Tak więc dzisiaj rozpoczęłam sezon pieczenia ciasteczek :))
Na dobry początek rożki waniliowe.




Są niezwykle delikatne i aromatyczne - prawdziwa wanilia robi swoje. ...a jak rozkosznie rozsypują się w ustach... :)



 
 

Przepis jest prosty i takowe wykonanie:)
SKŁADNIKI NA OK 40 SZTUK
* 300g mąki
*250g masła (schłodzonego)
*100g cukru pudru
*150g zmielonych (!) migdałów
*1 jajo
*rdzeń z 1 laski wanilii
*szczypta soli

Wszystkie w/w składniki zagnieśc na gładkie ciasto. Utoczyc z niego 4 wałki o grubości ok 2cm. Zawinąc w folię spożywczą i schłodzic przez min 30min w lodówce.
Piekarnik rozgrzac do 175st C
Kolejno wyjmowac wałki ,podzielic każdy na 10 plastrów. Z każdego plastra uformowac ręcznie rożek (bardzo lubię tą zabawę...dzieci też )
Ciastka układac na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Troszkę urosną podczas pieczenia.
Piec na środkowej półce ok 10-15 min (do lekkiego zarumienienia)

*50g drobnego cukru
* rdzeń z 2 lasek wanilii
Cukier dokładnie wymieszac z wanilią (jest lepka, więc trzeba rozcierac z cukrem palcami)
Gorące rożki obtoczyc w cukrze z wanilią, przełożyc na kratkę do wystudzenia i do puszek ! :)

 

Zrobiłam dzisiaj z dwóch porcji ...ale chyba bedę musiała zrobic powtórkę, bo rożki cieszą się wielkim powodzeniem. Szczególnie u panów :)

Wanilię można zastąpic cukrem wanilinowym, chociaż nie będą wtedy tak aromatyczne i zabraknie na nich tych uroczych, ciemnych, maleńkich ziarenek wanilii :)
Gorąco polecam ...i waniliowo pozdrawiam wszystkich odwiedzających.

***UWAGA dla tych co planują wypróbowac przepis.


Migdały muszą byc zmielone ...ale nie w maszynce do mięsa, bo ta zmiażdżyłaby je. Są specjalne maszynki do mielenia róznych orzechów. Mielone są na delikatne wiórki. I takie właśnie potrzebne są do tego przepisu.

Moja maszynka jest ręczna (są też elektryczne) i wygląda tak.

środa, 25 listopada 2009

Najlepszy przyjaciel

Dzisiaj, 25-go listopada jest Światowy Dzień Pluszowego Misia :) ...to bardzo słuszne święto, bo czy można sobie wyobrazic dzieciństwo bez misia? To miś jest najlepszym przyjacielem, towarzyszem wszelkich zabaw. Zawsze ma czas, odgania złe sny a jak trzeba wysłucha szeptanych zwierzeń ... i daje się tulic bez pamięci ;)



Funia jest szczęściarą, bo urodziny będzie obchodzic w misiowe święto. Ledwie przyszła na świat a już  życzenia, toasty. Nawet lalkę dostałą w prezencie i sukieneczkę-landryneczkę, co po oczach daje ;)  Ważne , że jej się podoba a jak troszkę wydorośleje dostanie nową kreację -szczęściara.



 

poniedziałek, 23 listopada 2009

Obiecanki - cacanki...

Jestem dziwna jakaś... w temacie dotrzymywania słowa.
Jeśli coś komuś obiecam, to chociażby się "waliło i paliło" staram się za wszelką cenę nigdy nie zawieśc. Staję na głowie... a czasem i rzęsach, żeby obietnicę spełnic, bo dane słowo to dla mnie rzecz święta. To moja reguła.
...ale jak to zwykle bywa, każda reguła ma swoje wyjątki. I w tym przypadku też tak jest. Trudno mi to wytłumaczyc, ale mam kłopoty z dotrzymywaniem słowa danego ...sobie. Czasem po prostu siebie za to nie lubię.
I znowu zmarszczyłam brwi, bo zorientowałam się, że listopad właśnie mija. Od wakacji planowałam odkurzenie warsztatu decoupage-u, ale jakoś nie było mi po drodze. Obiecałam więc sobie uroczyście, że cały listopad ambitnie będę produkowac sobie bombki na choinkę. Miałam taki szalony plan zdecoupage-owania ich pokaźnej liczby ( nie przyznam się jaka do liczba, bo wystawię się na pośmiewisko). Tymczasem zamiast wycinac motywy, machac pędzlem, kłaśc kolejne warstwy lakieru ... ja znęcam się nad maszyną do szycia.
Tak nie może byc! Muszę ratowac swój honor i żeby nie stracic do siebie szacunku chociaż końcówkę listopada spędzę tak, jak sobie obiecałam. Już w piątek dokopałam się do surowych bombek i zaczęłam się bawic niczym Maria Antonina ;)
Żadnej zawrotnej liczby bombek nie zdążę już zrobic, ale cokolwiek będzie lepsze od zera.
 Tymczasem mogę pokazac parę z poprzednich lat -moje ulubione wiktoriańskie.

 
 
 
  

 
  
Wszystkich odwiedzających mój blog serdecznie pozdrawiam:)

piątek, 20 listopada 2009

...czy ten pan i pani...

...wczorajszego wieczoru jednak się nie zjawiła.
Albin nie czuł się komfortowo.
-wystrychnęła mnie na dudka -podsumował całą tą sytuację -chłopaki w klubie niezłą bekę będą mieli. Co za kompromitacja! Po co mi to było...
Tymczasem dzisiaj z samego rana telefon. To była Ona. Pelagia stremowanym głosem próbowała przepraszac, tłumaczyc się ... -"nie miałam co na siebie włożyc i do krawcowej musiałam biec ..."
To prawda. Trafiła nawet przypadkowo do mojej pracowni ;) Nietuzinkowa to klientka. Miała własny pomysł na kreację i nie chciała przystac na żadne moje propozycje. Nasz klient -nasz pan. Grubo po północy skończyłam.  Uszyłam  jak chciała. ...ale czy Albinowi przypadnie do gustu w tej kiecce?

Tym razem umówili się na przedpołudniową kawkę (On  nalegał, bo wieczorem idzie do klubu i zamierza wejśc tam jako bohater )
Przywitał ją w drzwiach z bukietem fiołków ...


Pelasia rzecz jasna była troszkę zmieszana i niepewna


Ale gdy tylko pierwsze lody zostały przełamane, rozsiadła się wygodnie na kanapie i  zaczęli sympatyczną konwersację ...


Czy coś z tego będzie??? ... :)) -bardzo to Ich samych ciekawi.
Trzymajcie za nich kciuki, bo moim zdaniem bardzo do siebie pasują. 
Tym razem wszystkie Wasze komentarze przekażę zainteresowanym ;)
Pozdrawiam Was serdecznie znad filiżanki przedpołudniowej kawy :)