
Od lat niestrudzenie prowadzę nierówną walkę ze ślimakami w moim ogródeczku. Nierówną -bo ja jedna, a ich niezliczone szeregi. Siedzą w tych krzakach i rozmnażają się na potęgę. Co za płodne mięczaki! A najbardziej upodobały sobie jukę. Doszły mnie słuchy, że lubią zapach piwa. Chyba będę musiała odżałowac im kufelek browaru, w którym się szkodniki potopią, bo ręczne zbieranie intruzów, to syzyfowa praca.
Wczorajsze polowanie ...

...ale jeden był odmieńcem jakimś.

Wypełzł spod krzaczka funkii i powolnym posuwistym "krokiem" na swej jednej nodze skierował się w stronę tarasu. Oniemiałam.

Wdzięcznie pokonał płotek i przedefiladował skubaniec jeden przez cały trawnik. Wczołgał się na taras i obrał kierunek ku otwartym drzwiom tarasowym. Normalnie dawno już bym piszczała na widok takiego mięczaka... ale on był czarujący, więc tylko stałam jak wryta. Nieproszony wszedł na salony i został... udomowiony
A wieczorem rozpromieniał światłem niezwykłym ...

...niniejszym melduję zakończenie mojej kolejnej lampy witrażowej ;)





