Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Witraż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Witraż. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 czerwca 2009

Samo przypełzło...



Od lat niestrudzenie prowadzę nierówną walkę ze ślimakami w moim ogródeczku. Nierówną -bo ja jedna, a ich niezliczone szeregi. Siedzą w tych krzakach i rozmnażają się na potęgę. Co za płodne mięczaki! A najbardziej upodobały sobie jukę. Doszły mnie słuchy, że lubią zapach piwa. Chyba będę musiała odżałowac im kufelek browaru, w którym się szkodniki potopią, bo ręczne zbieranie intruzów, to syzyfowa praca.
Wczorajsze polowanie ...

...ale jeden był odmieńcem jakimś.

Wypełzł spod krzaczka funkii i powolnym posuwistym "krokiem" na swej jednej nodze skierował się w stronę tarasu. Oniemiałam.


Wdzięcznie pokonał płotek i przedefiladował skubaniec jeden przez cały trawnik. Wczołgał się na taras i obrał kierunek ku otwartym drzwiom tarasowym. Normalnie dawno już bym piszczała na widok takiego mięczaka... ale on był czarujący, więc tylko stałam jak wryta. Nieproszony wszedł na salony i został... udomowiony
A wieczorem rozpromieniał światłem niezwykłym ...


...niniejszym melduję zakończenie mojej kolejnej lampy witrażowej ;)

czwartek, 18 czerwca 2009

Czar szkiełek Tiffany


...kiedy wiele lat temu oczarowały mnie witraże i lampy Tiffany nawet nie ośmieliłam się marzyc, że odważę się spróbowac tej techniki. ...ale marzenia często nie pytają o zgodę. Spadają na człowieka nie wiadomo kiedy i cichutko przybierając na sile popychają nas w wiadomym sobie kierunku.
Pierwsze nieśmiałe próby zabawy szkiełkami poczyniłam cztery lata temu. Były to formy płaskie. Właśnie z tego okresu pochodzi praca, którą darzę niezwykłym sentymentem. Byłam z niej niesłychanie dumna, ponieważ to pierwszy mój autorski projekt ;)
Jego wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Posiada wiele błędów i chyba powinnam go głęboko schowac... ale on wisi dumny i blady w moim oknie.

Apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc już wtedy zakiełkowało we mnie marzenie o własnoręcznie zrobionej lampie. A że marzenia czasem się spełniają to już od roku cieszę się światłem mojej lampy.
Lampy wykonane tą techniką zawsze mnie magnetyzowały. Dzięki wyjątkowości szkła, jakie ponad 100 lat temu wynalazł Louis Comfort Tiffany ich światło jest niezwykłe. Promieniuje w sposób tajemniczy a jednocześnie naturalny. Za słabym jestem fotografem, żeby to uchwycic.

Po rocznej przerwie mojej zabawy szkiełkami odkurzyłam swój warsztat.
Robię sobie kolejną lampę, tym razem z jednego kawałka szkła. Coraz bardziej podobają mi się witraże jednobarwne. Coś w tym jest, bo w hafcie krzyżykowym też skłaniam się do prac wyszywanych jednym kolorem muliny.
Taki witraż wcale nie jest nudny. Szkło pięknie opalizuje w rezultacie mieniąc się subtelnymi barwami.

Moje dłonie odwykły od pracy ze szkłem. Cóż, musiałam znowu złożyc ofiarę z krwi i pazurków ...ale co się nie robi dla sztuki ;)