sobota, 6 czerwca 2009

Częśc druga kursu oprawy czyli passe-partout inaczej.

Czasami trudno jest dobrać odpowiednie passe-partout do haftu,ponieważ zestaw kolorów u ramiarzy jest zawsze ograniczony.
Potrzeba, matka wynalazków podpowiedziała mi rozwiązanie tego problemu. Sięgnęłam do nieograniczonego wręcz banku kolorów i deseni - do tkanin. Uważam, że jest to świetny sposób na urozmaicenie oprawy haftów.
Moja bordowa porcelanka jest przykładem zastosowania tkaniny do oklejenia passe-partout. Wcześniejsza oprawa jakoś mnie raziła ...a może po prostu mi się znudziła.

...a tak wyglądała w pierwszej wersji w typowym, tekturowym passe-partout

Wykonanie passe-partout z tkaniny jest bardzo proste.
Po wyborze materiału wycinamy z niego kawałek większy od tekturowego passe-partout.

Oklejamy najpierw brzegi zewnętrzne, naciągając równo tkaninę. Do klejenia dobrze sprawdza się butaprem lub klej "Magic"

Następnie w tkaninie wycinamy środkowe "okno" i nacinamy brzegi promieniście.

Oklejamy wewnętrzny otwór, mocno naciągając paseczki tkaniny.

I passe-partout gotowe.




Wewnętrzne, różowe passe-partout w oprawie dzbanka również oklejone jest tkaniną.

Mam nadzieję, że kursik ten pomoże komuś w samodzielnej oprawie swojego haftu.
Życząc miłego weekendu pozdrawiam serdecznie ;)

poniedziałek, 1 czerwca 2009

Dzisiaj Dzień Dziecka...


...więc dla mojego najmłodszego -Kasi, coś tam wydłubałam własnoręcznie.
Misiaczki długo czekały na oprawę. Wyszyłam je prawie rok temu, bo tak bardzo oczarowały mnie w wykonaniu mojej serdecznej koleżanki. Dzięki Maju za schemaciki :)
W tym samym czasie ta sama Maja sprezentowała mi wyszytego przez siebie kotka z myszką. Miałam wykorzystać ten haft szyjąc mojej Kasi robótkową torbę, w której młoda hafciarka (ze słomianym zapałem) trzymać będzie swój tamborek z wyszywanką, mulinki i inne hafciarskie akcesoria.
Miałam to uszyć na ubiegłoroczne urodziny córci. Niestety nie zdążyłam. Wylądowałam na ortopedii.
...ale "co się odwlecze, to nie uciecze". Przyszedł dobry czas na nadrabianie zaległości. Oczywiście wszystko robiłam na ostatnią chwilę. Ledwie zdążyłam.... ;)
Nad workiem siedziałam dwa dni. Musiałam sobie przypomnieć to i owo z kroju i szycia.

Hafty rzecz jasna sama naciągałam i oprawiałam w ramki zamówione w Castoramie.



sobota, 30 maja 2009

Mojej Małej Księżniczce...


Dwa lata temu, z okazji Dnia Dziecka mojej Małej Księżniczce postanowiłam zmienić wygląd regału.
Już nie mogłam się patrzeć na wściekły czerwony plastik ikeowych pojemników, więc musiałam zrobić skuteczny lifting. W takich przypadkach technika decoupage jest nieoceniona.
Największą trudnością okazało się utrzymywanie w tajemnicy całej akcji. Zarwane noce jednak się opłaciły. Kasia była zachwycona i dostałam od córci wielkiego buziaka :)

...a tak wyglądał przed liftingiem

Pojemniki zabezpieczone lakierem akrylowym (słuszną ilością warstw) mimo upływu lat i czasem warunków bojowych (wystawiane na taras, wykorzystywane do karkołomnych budowli) trzymają się dobrze.






czwartek, 28 maja 2009

Oprawa haftów


Jak ważna jest oprawa haftów nie muszę chyba nikogo przekonywać. Dobrze dobrana rama, trafne skadrowanie haftu, ewentualnie dodanie passe-partout, to wszystko sprawia, że nasza praca w efekcie końcowym cieszy oko.
Jestem przeciwniczką oprawiania haftów za szkło.Uważam, że haft DUŻO traci na swej urodzie, i obojętnie czy to szkło zwykłe, czy to droższe antyrefleksyjne. Uważa się, że bez szyby prace się szybko brudzą. To jakiś mit! Niektóre moje prace wiszą już 7 lat na ścianie ( tyle lat wyszywam) i nie zauważyłam, aby się zabrudziły. Odkurzam je tylko przy wielkich porządkach (ramki rzecz jasna częściej). Gdyby jednak się kiedyś zabrudziły bez problemu można je odświeżyć, wyjąc z oprawy, uprać i ponownie oprawić. To naprawdę nie jest skomplikowane.
Kiedy słyszę te mocne argumenty za oprawianiem za szkło, to się zastanawiam czy ktoś swoje kanapy chroni przed brudem jakąś np.folią? czy piękne obrusy "duszą" się u kogoś pod taflą szkła? Chyba nikt tego sobie nie wyobraża ...a przecież kanapy jak i obrusy są naprawdę narażone na bezpośredni kontakt z plamami czy innymi zabrudzeniami.
...ale dzisiaj nie o szkle chciałam ...
Dzisiaj będzie o naciąganiu haftów. Jest to bardzo ważny etap oprawy. Kiedy oddajemy nasze prace do przypadkowych ramiarzy, nie zawsze potrafią zrobić to dobrze.
Bywało, że musiałam sama poprawiać. Dawniej stosowałam taki prowizoryczny sposób oklejania kanwy na tekturze taśmami malarskimi.

Daleko mu było jednak do perfekcji.
Teraz robię to inaczej, bardziej profesjonalnie. Efekt jet naprawdę zadowalający.
Właśnie dzisiejszy dzień spędziłam na "renowacji" moich sepii.

po "akcie dewastacji" zmierzyłam ramę, żeby przyciąć tekturę (o grubości 1,5- 2mm. Tekturkę wycinamy o 2-3mm mniejszą na długości i szerokości.


Ten haft wisiał u mnie bez szyb prawie pięć lat.
Kiedy porównać gł część obrazka z brzegami kanwy, które nie były narażone na kurz to nie widać różnicy. Nie musiałam więc nawet prać. Same widzicie, że szkło nie jest potrzebne(!)

Przykładając wyciętą tekturkę do kanwy zaznaczamy punktami na środkach boków jej wymiar. Ołówkiem albo znikającym pisakiem rysujemy linie zgadzające się z liniami ściegów (rysujemy po wgłębieniach, między nitkami)
Następnie przycinamy kawałek materiału wielkości naszego haftu (ja do tego celu użyłam płótna). Przypinamy płótno do wyszywanki szpileczkami, żeby podczas szycia tkaniny nie przesunęły się.


Zszywamy trzy boki zmniejszając ociupinkę rozmiary. Dzięki temu kanwa, po naciągnięciu na tekturkę mocno się naciągnie i nie będą widoczne żadne zagniecenia.


Ostatni bok przyszywamy razem z tekturką (można ściegiem prostym lub zygzakowym), mocno naciągając tkaninę.
Pozostała już tylko kosmetyka.Ręcznie przyszywamy luźne nadmiary tkanin.



To już naprawdę ostatni etap ;) - oprawiamy w ramkę


Na koniec oklejamy taśmą papierową, specjalną do zabezpieczania obrazów. Ma ona suchy klej, który należy zmoczyć aby go uaktywnić.


I efekt końcowy naciągania




ufff, można wieszać na ścianę :)






...a teraz zastanawiam się, czy wystarczająco jasno to opisałam????
Mam cichą nadzieję, że komuś się przyda mój kursik.

W temacie oprawy haftów jeszcze ciąg dalszy nastąpi...


niedziela, 24 maja 2009

Kopytka ...jeszcze ciepłe.


Ufff, ostatnia warstwa lakieru w końcu przeszła pomyślnie kontrolę. Walka z wszędobylskimi paprochami zawsze wystawia moje nerwy na ciężkie próby. Chyba najlepiej byłoby lakierowac w jakiejś próżni, ale póki co pozostaje walka.
Kopytka byc może dla Kopciuszka... Użyłam płatków "złota", więc na bal jak najbardziej się nadają ;)
... ich kształt (wręcz zmysłowy) urzekł mnie. A niby to zwykłe szewskie kopyta.



...a męskie się lakierują.

sobota, 23 maja 2009

Klimaty b&w

W wielkich bólach urządzam sobie pracownię. Idzie mi to jak po grudzie. A kiedy to przedsięwzięcie ukończę? - tego nie wie nikt. Dzisiaj coś drgnęło. Odwiedził mnie stolarz :)) ...a więc jest nadzieja, że zaprojektowana przeze mnie przepastna szafa (na moje niezliczone "przydasie") w końcu się zmaterializuje. Dostałam polecenie odgruzowania ściany, na której stanie. Góry kartonów, pudełek musiałam przetransportować w inne miejsce. Oczywiście nie mogłam odmówić sobie rzucenia okiem na te bogactwa. No i natknęłam się na moje stare prace w klimatach b&w, które na czas remontu powędrowały do kartonu i biedactwa kisiły się tam do dnia dzisiejszego.
Miałam kiedyś fazę na decoupage bardzo klasyczny i oszczędny w kolorach. A teraz nabrałam ochoty do tych tematów. Muszę coś takiego wykombinować a tymczasem pokażę moje "znaleziska" ;)