

Mój zięć wyjechał na parę dni w świat (w celach naukowych) i dzięki temu córcia zatęskniła do mamusi. Wprowadziła się więc na ten czas do mnie, ku mojej radości… tym większej, że mogłam ją znowu widzieć “w akcji”. Uwielbiam patrzeć jak maluje. Macha sobie ręką w te i wewte a spod jej pędzla wyłaniają się obrazy. Jakiś czas temu zamówiłam u niej malowidło scienne przedstawiające Marię Magdalenę, na podstawie rzeźby Gian Lorenzo Berniniego -włoskiego rzeźbiarza baroku.

Dzieło ukończone a ja szczęśliwa, bo kiepsko się czułam po bardzo trudnej decyzji zniszczenia w czasie remontu poprzedniego obrazu ściennego w wykonaniu Hani (fragmentu z Kaplicy Sykstyńskiej -Sibil Delfickiej, Michała Anioła). Zostało po nim już tylko zdjęcie.

Bardzo utalentowane dziecię :)))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
abask
ALE UTALENTOWANA CÓRCIA
OdpowiedzUsuńiloiza
14 maja 2009, nie miałam pojęcia o istnieniu blogowego podziemia...
OdpowiedzUsuńFreski przepiękne, świetna i bardzo zdolna dziewczyna z Twojej Hani! Buziaki przesyłam ! :)
Rany jakie śliczne, brak mi słów
OdpowiedzUsuńWspaniałe malowidło :) Serdeczne gratulacje talentu dla Hani :)
OdpowiedzUsuńJestem pod wrażeniem Jej talentu :) Pozdrawiam