
Jedyny port, ktory mielismy odwiedzić całkowicie mnie satysfakcjonował. Buenos Aires! :)
Doba postoju to zbyt mało, aby zaliczyć wszystkie jego atrakcje... ale wystarczajaco dużo, żeby posmakować jego uroków, otrzeć się o wyjątkowy klimat tego miasta.
...ale o mały włos nawet ta namiastka byłaby mi zabrana. Jak na złość prawie wszystkie moje paskudne jednostki chorobowe przebudziły się z remisji i wyszczerzyły swe zębiska. Na szczęście byłam na to przygotowana., bo zabrałam z domu szufladę medykamentów. Zaordynowałam sobie niezłą mieszankę –pewnie pół tabicy Mendelejewa i mogliśmy ruszać na podbój Buenos... ;)
Rozpoczęliśmy od pałacu prezydenciego –Casa Rosada (Różowy Dom)

Zwiedzając to niezwykłe miasto nie sposób ominąć jedną z najbardziej ruchliwych i szerokich ulic świata (200m) -Avenida 9 Julio, przy której wzniesiono imponujący, 70-metrowy obelisk upamiętniający pierwszą, nieudaną próbę założenia miasta przez Hiszpanów.


























Strudzeni całodziennym zwiedzaniem, zakotwiczyliśmy w jednej z restauracyjek tej niezwykłej dzielnicy. Mieści się ona przy Plaza Dorrego, słynącym z tanga. Racząc się kolacyjką przy butelce argentyńskiego wina mogliśmy podziwiać ten pełen ekspresji taniec.




...a przed wybiciem północy, niczym Kopciuszki wróciliśmy z wielkiego balowania ... na nasz statek ;)

Juz nie musimy trzymać tajemnicy ;)
Oto moje rejsowe wypocinki –prezent dla ( juz nie wirtualnej ;)) koleżanki Kasji
Penelopo...z przyjemnością odwiedzam z Tobą nieprawdopodobnie bajeczne zakątki świata...Życzę Ci, aby każdy dzień Twojej podróży obfitował w uśmiech i piękną pogodę.
OdpowiedzUsuńJestem zachwycona Twoimi aniołkami,a prace Twojej córki są urocze.
Pozdrawiam serdecznie...
Cudownie spędzacie czas. Nowe kraje, miasta i nowe hafty.Chyba rzeczywiście bardzo nie buja, jeżeli możecie wyszywać takie cuda.
OdpowiedzUsuńMało bujania na morzach i dobrej pogody w portach;-)))
Bardzo dziękuje za kolejną porcję uczty i ten piękny haft a latorośl widzę w genach zdolności ma :)) Pozdrawiam gorąco
OdpowiedzUsuńswietne miejsca a obrazek sliczny :)
OdpowiedzUsuńcorka widac po mamie odziedziczyla zdolnosci hafciarskie ,pieknie sa te male hafciki
pozdrawiam
Bardzo dziękuję za kolejną ciekawą
OdpowiedzUsuńrelację.Hafty są piękne.Jestem pełna podziwu dla Kasi.Pozdrawiam:)
zapraszam do mnie na blog po wyroznienie :))oczywiscie po powrocie:)
OdpowiedzUsuńhttp://zamieszanyspokoj.blogspot.com/
Wyjątkowo dokładnie obejrzałam zdjęcia. Zaintrygowało mnie - Buenos Aires, miasto portowe, na zdjęciach szalenie podobne do portowego Liverpoolu :-)
OdpowiedzUsuńA hafty przepiękne!
Penelopo,
OdpowiedzUsuńTwoje "kartki z podróży" są przeurocze. Po Twojej fotorelacji z Malty zapragnęłam tam pojechać. Piękne miejsca odwiedzasz. Strasznie się cieszę, że znajdujesz też czas na robótki i możemy cieszyć oko Twoimi pięknymi pracami. Pozdrawiam serdecznie i czekam na kolejne wpisy.
Penelopo - mój duch podąża szlakiem Twoich opowieści - dziękuję Ci za tę cudną podróż!!!
OdpowiedzUsuńPiękne hafty!!
Pozdrowienia ze słonecznej Szkocji!!
Penelopo...wkrótce po powrocie z cudownej podróży zapraszam Cię serdecznie po wyróżnienie na mój blog...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko...
Cudna podróż ,cieszę się ,że chociaż przez Twoje relacje, mam okazję obejrzeć tak wspaniałe miejsca. Zdolną masz córkę !
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło.