
...i przyszło nam się rozstać z tym krajem ,.. z tym kontynentem...
Na koniec przypłynęlismy do Rio de Janeiro –miasta które zachwyca i zadziwia każdego kto tu zawita.
O mały włos a nie zaliczylibyśmy żadnego nawet spaceru. Planowo mieliśmy tym razem stać w porcie jedynie nocą. Przyjęłam to spokojnie. Wszak juz dwukrotnie miałam szczęście podziwiać największe atrakcje tego niezwykłego miasta. Corcovado –stromą, 700-metrową górę z imponującą figurą Chrystusa Zbawiciela, wizytówką miasta (znaną chyba na całym świecie). Głowę Cukru –skalistą górę na szczyt której wjeżdża się kolejką linową (niesamowite wrażenia) i rzecz jasna Copacabanę, plażę uznaną za jedną z najpiękniejszych na świecie.
...no więc tym razem miały mi wystarczyć wrażenia z wchodzenia do portu nocą. Zapewniam Was że są niesamowite. Stałam oniemiała na skrzydle statku i zdawało mi się, że oto wpływamy do baśniowej krainy. Tu w wyjątkowy sposób cywilizacja miesza się z dziką przyrodą. Już same iluminacje rozświetlonej wielkiej metropolii wprawiają w zachwyt, a gdy do tego dodamy piętrzące się, wysoko pomiędzy drapaczami chmur góry porośnięte tropikalnymi lasami, malownicze zatoczki z wyrastającymi niespodziewanie wielkimi skałami i małymi wysepkami... jednym słowem bajka! Zbyt kiepsko władam „piórem”, żeby oddać słowami urok tego wyjątkowego zakątka świata. A i zdjęciami jak na złość nie mogę się za bardzo popisać, bo kiedy tak stałam na tym skrzydle oczarowana, aparat okazał się bezużyteczny. Bujanie statkiem i długi czas naświetlania nijak nie mogły ze sobą się dogadać.
Pokażę więc co udało mi się napstrykać za dnia... bo okazało się, że jednak staliśmy dłużej i oczywiście w takim wypadku nie moglismy sobie odmówić wyprawy na Corcovado, by po raz kolejny stanąć u stóp Chrystusa.
















A na koniec jeszcze parę strzałów z polowania na ...wieloryby.
Spotkaliśmy ich całe stado. 200 sztuk to z całą pewnością szacunek nie przesadzony. Oczywiście zdjęcia robione z mostku (znaczna odległość do wody), a i one trzymały się raczej z dala od naszej "łajby". Cóż, przydałby się lepszy obiektyw ...a i lepszy fotograf pewnie zrobiłby to lepiej.
Charakterystyczne "fontanny"







Tymczasem znowu wypływamy na szerokiego przestwór Oceanu obierając kierunek na Europę (a dokładniej Hiszpanię)
...ahoj...
tak pięknie opowiadasz, że czuję, jakbym tam była, a każde zdjęcie nadaje się na tapetę,
OdpowiedzUsuńpozdrowienia z Dolnego Śląska!
strzelinianka
Wieeeeeeeeeelka podroz. Niesamowicie fascynujaca. Przepiekne zdjecia. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńJak zwykle całą rodzinką z zapartym
OdpowiedzUsuńtchem czytaliśmy i podziwialiśmy
zdjęcia.Pozdrawiamy i dziękujemy,że
zabierasz nas w tą niesamowitą
podróż:)))
Zdjęcia niesamowite! Więc widoki na żywo tym bardziej!
OdpowiedzUsuńWspaniale, że dzięki tobie mogę chociaż w ten sposób zwiedzić takie cudne miejsca!
A przy okazji życzę bezpiecznego powrotu,zdrówka, szczęścia i wszystkiego co najlepsze, spełnienia marzeń!
Cudne zdjęcia....wymarzona podróż...z niecierpliwością czekam na kolejną relację...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie...Ania
W życiu pewnie tam nie będę ale powiem Ci,żę dzieki Twoim opowiadaniom,zdjęciom czuje sie jakbym w pewnym sensie podrózowała z Toba.Fantastyczna podróż :D
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
I ja dziękuję Ci za ten dziennik podróżny bo choć wiele z tych zakątków związanych jest z moim zwykłym codziennym życiem....no może z wyjątkiem wielorybów he, he...to dzięki Tobie mogłam spojrzeć raz jeszcze na wszystko innymi oczyma i dostrzec w tych egzotycznych i swojskich jednocześnie miejscach coś niezwykłego a wręcz baśniowego.....
OdpowiedzUsuńPiękna podróż...ja marze o wyjeździe do Brazylii, kraju związanego z moja ukochaną Capoeirą...językiem i kulturą...
OdpowiedzUsuńŚliczne fotografie...ach...
Cudo!
pozdrawiam słonecznie :)
Ach tak podróżować! ach... i zobaczyć wieloryby (moje największe marzenie) zazdraszczam, co tu kryć... a zdjęcia cudne i pięknie dziękuję za relację z podróży, mogłam Tobie choć w marzeniach poasystować...
OdpowiedzUsuń