widzisz- najepiej na smutki robi jak sie robi drugiemu dobrze ;))))
może więc byś zdradziła mi-bo przymierzam sie z Dziedzicem do pierniczków swój patent na lukier oraz-to najwazniejsze- CZYM? ja wasnie zakupilam specjalny długopis lukrowy, ale boje sie go lekko
ps- wyślij mi troche tych cudowności- fantastyczne
Lukier to cukier puder z białkiem +dosłownie kilka kropli cytryny. Dokładnych proporcji nie podam, bo to zależy jak duże jest białko. Tak mniej więcej na jedno białko 1- 1,5 szklanki cukru. Robisz na tyle gęste, aby Ci konsystencja odpowiadała. a CZYM? - a woreczkiem foliowym ;) z naciętym narożnikiem. Ot i cała tajemnica ;) Miłego pierniczenia!
To moje pierwsze doświadczenia z tego typu lukrowaniem. Oczywiście pierwszych prób nie pokazałam ;) ... a mogłam, byłoby trochę śmiechu. Ale są już skonsumowane a wcześniej nie uwiecznione na foto. Tak więc można uznać, że te pokazane na blogu są z drugiego dnia ćwiczeń ;)
A to takie prawdziwe, do zjedzenia? Śliczne małe dzieła sztuki, żal będzie zęby zatopić ;-) Powiedz kochana Penelopo, jakie masz magiczne narzędzie takie precyzyjne, że nic się nie rozmazuje i wszystko takie idealne? Cudowne, nie mogę się napatrzeć!
Najprawdziwsze do zjedzenia :) ...tylko trochę przysłodkawe z powodu ilości lukru. Ale z czarną kawą lub gorzką hierbatką smakują wybornie. Oczywiście wszystko zależy od łasuchowych możliwości. Magicznym narzędziem jest zwyczajny woreczek foliowy z naciętym narożnikiem :)
No to ja się czuję dogłębnie zdołowana Twoim kolejnym mistrzowskim wyczynem, czy to piernikowym czy krasnalkowym, a w smutkach tulam Cię niesłychanie, bo choć są bolące to nieraz potrzebne... taki czas też ma kojące działanie dla duszy :) tyle, ze perspektywiczne, teraz jest smutno by potem było weselej, tak sama sobie nieraz tłumaczę... buziaki!!!
ech, te smuteczki to tak właściwie z wyboru... bo całe nasze życie to sztuka wyborów. ...więc czekać mi trzeba na te radośniejsze dni. A w czekaniu Penelopa ma niezłe doświadczenie ;(
Kobieto ! Twoje pierniczki to już nie zabawa-to Artyzm w najczystszej postaci ! Krasnoludki,jak to krasnoludki-po prostu krasne : ). Smuteczki niech spierniczają gdzie pieprz rośnie ! Pozdrawiam cieplutko : ).
Jeśli one do jedzenia, to żal..., no żal takie cudo po prostu wziąć i ugryźć! Ja bym sumienia nie miała. A szczerze podziwiam Twoje dzieła, bo to istny majstersztyk! :)) Pozdrawiam ciepło
Nawet bym nie pomyślała, że pierniczki ozdobione w jednym kolorze mogą tak pięknie wyglądać. Po prostu cudo, aż szkoda jej jeść :P Ja za pieczenie pierniczków zabiorę się w następnym tygodniu. Będę też debiutować w ich ozdabianiu. Już i się ręka trzęsie na samą myśl :)
Pierniczki jak zwykle piękne, eleganckie jak wszystko czego się tkniesz. Patrzeć na te piękności to jedno, ale widzieć Cię w trakcie tworzenia... to jest dopiero bezcenne! Zainspirowałaś mnie nieźle na te Święta! :)
ech, szkoda, że w tym pędzie nie znalazłyśmy czasu na relaks przy lukrowaniu. Cieszę się jednak, że narobiłam chociaż Ci smaka. I już sobie wyobrażam jakie cuda wyjdą spod Twoich zdolnych rąk. Ja przy Tobie, zwykły rzemieślnik :*
Jubilerska robota, ja po prostu tylko patrzeć bym mogła, zjedzenie takich dzieł sztuki to profanacja. Zdecydowane nie wszelkim smuteczkom, nawet tym wynikającym z tęsknoty. Gorąco Cię pozdrawiam.
Ks,Twardowski powiedział"W życiu najlepiej jak jest nam dobrze i źle,kiedy jest nam tylko dobrze to niedobrze":)))) a pierniczki?...no padłam na kolana:)))kupiłam kiedyś takiego pierniczka od czeszki i myślałam,że to maszynowe zdobienie,a jak się dowiedziałam ,że to ręczna robota to zdzikłam:))))podziwiam i nawet nie próbuję dosięgnąć ideału:))))
Dużo prawdy Bożenko w tej mądrości ks. Twardowskiego. Człowiek powinien mieć jakieś odniesienie :) W sumie to lukrowanie nie jest takie trudne, na jakie wygląda :) Trzeba tylko spróbować.
Cudne!!!!!!! Dzieła sztuki. Myślałam w pierwszym momencie, że to haftowane :) Jestem pełna podziwu dla Twojej cierpliwości!!! Pierniczki są niesamowite. Może za rok też spróbuję ładniej ozdobić pierniczki. W tym roku pierniczę- nie piekę :)
Czapki z głów! Takie małe wzoreczki i na dodatek wykonane z taką starannością!:))) Jestem pełna podziwu dla Twojego "pierniczenia":) Pozdrawiam cieplutko
Kochana, jak to dobrze ze jestes, bo swietom bez Twoich cudow po prostu czegos brakuje...Jak widac w dzisiejszym poscie - mam zupelna racje ;) Umiesz popierniczyc, umiesz polukrowac i jak tutaj zyc bez Twoich "zlotych raczek"? Fajnie ze znowu jestes, a ze mamy zime, wiec i ja mam nadzieje ze bedziesz miala wiecej czasu na robotki wszelkiego gatunku...pozdrawiam cieplo:):):)
Ech, i ja mam nadzieję, że w czasie zimowym, kiedy ogród śpi, ja w końcu znajdę czas na jakieś przyjemności w pracowni... której jeszcze właściwie nie posiadam ;) Buziaki.
Matko z córką jakie cuda ! Koronkowa robota , podziwiam Twoją cierpliwość kobieto wielu talentów ! Osobiście dałam za wygraną , szybciej pierniki u nas znikają ,niż ja ozdabiam , syzyfowa praca . Buziaki ślę .
Artystka w każdym calu! Zjadanie tych urokliwych łakoci to grzech... i wcale nie chodzi o obżarstwo.Są wprost cudne! Wesołych,zdrowych świąt Bożego Narodzenia Penelopo.Z pozdrowieniami DB
Witam:) Nie do wiary, że można tak pięknie, tak misternie przyozdobić pierniki. Wyglądają jak dzieła sztuki. Szkoda byłoby mi je jeść;) Serdecznie pozdrawiam
Witaj Penelopo. Wszystko zostało napisane ,prawdziwie ;Czapki z głów! Mistrzostwo w precyzji i estetyce, Jakoś w jednym czasie łapie nas stan niedomagania :2 lata temu o tej samej porze obie byłyśmy usidlone :)) A teraz chyba stan smuteczków osiągnął u mnie najwyższe wyżyny. Patrząc na Twoje cudowności zabiore sie za świąteczne pierniczony,pomogą wyrzucić smutki . Pozdrawiam serdecznie.
Nie wierzę w to, co widzę! Pani jest po prostu jakaś multi-utalentowana! To powinno być karalne bo ludzie w kompleksy powpadają ;) Naprawdę nie wiem, nie pojmuję tego, jak można tworzyć takie CUDA :) To nie wygląda jak pierniki ale jak maleńkie dzieła sztuki :) Pozdrawiam, wierna czytelniczka Pani bloga :)
Śliczne i takie misterne. Dziurkę w woreczku to chyba robiłaś jakimiś chirurgicznymi nożyczkami albo szpileczką:) W ubiegłym roku robiłam takie koronkowe, ale tak subtelne niestety nie były. To w tym roku nie robisz tych Twoich tradycyjnych z płatkami migdałowymi?
Jak każdego roku robię kilka rodzajów ciastek, bo w Święta Bożego Narodzenia rządzą u nas właśnie takie słodkie drobiazgi. Pierniczki z płatkami migdałowymi muszą być.
MEGA!!! Jestem zauroczona i z moimi piernikami postaram się zrobić to samo ;) Obłędnie piękne, aż szkoda jeść ;) Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie ;)
Mysza ja wiedziałam że tak będzie, że kiedy tylko do czegoś rękę przyłożysz to coś z tego wyjdzie fantastycznego. Cudowne pierniki, ślinka cieknie po brodzie na sam widok tak pięknie udekorowanych ciasteczek.Pozdrawiam cię cieplutko
Jeeeeeeeeeeeeeej!!! Jak Ty to zrobiłaś? Toż to prawdziwa koronkowa robota, nie wyobrażam sobie, żebym zdołała zrobic tak misterne wzory. Niezwykłe. przyznaj, że to te skrzaty i ich małe rączki ;)
akurat wciąż poszukuję jeszcze takiego przepisu, z którego byłabym zadowolona na 100%. Próbuję kolejne i wciąż jest jakieś "ale" Polecam za to inne przepisy na świąteczne ciasteczka, które od lat piekę i wciąż się cieszą powodzeniem. http://penelopia.blogspot.ie/2009/12/zurawinowe-ciasteczka.html http://penelopia.blogspot.com/2009/11/moj-dom-wanilia-pachnacy.html http://penelopia.blogspot.com/2009/12/migdaowe-ciasteczka-i-candy.html
Mi również niezmiernie miło :) Bardzo zaintrygowała mnie ta śliczna kaczka, a dokładniej jaka droga jest od jej dźwięcznie brzmiącej nazwy do nazwy Twojego bloga :) Pozdrawiam... już nie z Gdyni, ale z Kaszub :)
Twoje pierniki to mistrzostwo świata! Trafiam od czasu do czasu do Ciebie z innych blogów ale te pierniki wręcz zmusiły mnie do odezwania się :) Pozdrawiam serdecznie, miłego dnia.
zobaczyłam liczbę 100 i chciałam już odejść od kompa ale wtem pomyślałam sobie 101 a co tam , więc piszę: Ale jak to, to przecież niemożliwe żeby tak lukier położyć! Sssszaleję z podziwu! Pozdrawiam!
Woooooow! Kolega obstawia, że te idealne krateczki to maszyną jakąś ;-) ... niedowiarek jeden! Piękne, po prostu piękne! pozdrawiam już wiosennie, Maria
O Boże! SUPER, SUPER, SUPER!!! Pierwszy raz w zyciu widzę takie cudeńka. nie mogłam sie oprzeć, żeby nie napisać kilku słów. No nie , to jest chyba nie mozliwe, żeby to zrobić samemu ręcznie takie cuda? A wiem coś o tym , bo w zeszłym roku próbowałam ozdobić lukrem moje pierniczki napisami imion moich synów , synowych i wnuków i była prawie katastrofa. Było kilka nieudanych prób, aż wreszcie cos wyszło:-) A te Twoje pierniczki cudne, cudne, cudne! Pozdrawiam cieplutko Grażyna
widzisz- najepiej na smutki robi jak sie robi drugiemu dobrze ;))))
OdpowiedzUsuńmoże więc byś zdradziła mi-bo przymierzam sie z Dziedzicem do pierniczków swój patent na lukier oraz-to najwazniejsze- CZYM? ja wasnie zakupilam specjalny długopis lukrowy, ale boje sie go lekko
ps- wyślij mi troche tych cudowności- fantastyczne
Lukier to cukier puder z białkiem +dosłownie kilka kropli cytryny.
UsuńDokładnych proporcji nie podam, bo to zależy jak duże jest białko. Tak mniej więcej na jedno białko 1- 1,5 szklanki cukru. Robisz na tyle gęste, aby Ci konsystencja odpowiadała.
a CZYM? - a woreczkiem foliowym ;) z naciętym narożnikiem. Ot i cała tajemnica ;)
Miłego pierniczenia!
MERcI ;))))
UsuńNo to jeszcze większy podziw... jak woreczkiem :)
Usuńочень аппетитные прянечки!
OdpowiedzUsuńКрасивые, ювелирная работа!
Pięknie udekorowałaś pierniki. Pierwszy raz to robiłaś, czy wcześniej już próbowałaś?
OdpowiedzUsuńTo moje pierwsze doświadczenia z tego typu lukrowaniem. Oczywiście pierwszych prób nie pokazałam ;) ... a mogłam, byłoby trochę śmiechu. Ale są już skonsumowane a wcześniej nie uwiecznione na foto.
UsuńTak więc można uznać, że te pokazane na blogu są z drugiego dnia ćwiczeń ;)
Dzieła sztuki, że o skrzatach nie wspomnę:)
OdpowiedzUsuńA to takie prawdziwe, do zjedzenia? Śliczne małe dzieła sztuki, żal będzie zęby zatopić ;-) Powiedz kochana Penelopo, jakie masz magiczne narzędzie takie precyzyjne, że nic się nie rozmazuje i wszystko takie idealne? Cudowne, nie mogę się napatrzeć!
OdpowiedzUsuńNajprawdziwsze do zjedzenia :) ...tylko trochę przysłodkawe z powodu ilości lukru. Ale z czarną kawą lub gorzką hierbatką smakują wybornie. Oczywiście wszystko zależy od łasuchowych możliwości.
UsuńMagicznym narzędziem jest zwyczajny woreczek foliowy z naciętym narożnikiem :)
Mistrzostwo świata!!!!!! Podziwiam i podziwiam :-)
UsuńZnalazłaś godnych opiekunów pierniczków, bo zbrodnią byłoby zjeść takie arcydzieła!
OdpowiedzUsuńPo prostu maleńkie arcydzieła! Czym wykonujesz te koroneczki? I jakim lukrem? Nie do uwierzenia, że jest to możliwe - a jednak :)
OdpowiedzUsuńPierniczki-arcydzieła, mnie by było szkoda zjeść ;)
OdpowiedzUsuńależ jedzenia nie można marnować. Trzeba skonsumować i tyle... oczywiście wcześniej można nacieszyć oczy ;)
UsuńAle kolekcja! Porządnie wyćwiczyłaś rękę - super precyzja. Są cudowne!
OdpowiedzUsuńNo to ja się czuję dogłębnie zdołowana Twoim kolejnym mistrzowskim wyczynem, czy to piernikowym czy krasnalkowym, a w smutkach tulam Cię niesłychanie, bo choć są bolące to nieraz potrzebne... taki czas też ma kojące działanie dla duszy :)
OdpowiedzUsuńtyle, ze perspektywiczne, teraz jest smutno by potem było weselej, tak sama sobie nieraz tłumaczę...
buziaki!!!
ech, te smuteczki to tak właściwie z wyboru... bo całe nasze życie to sztuka wyborów.
Usuń...więc czekać mi trzeba na te radośniejsze dni. A w czekaniu Penelopa ma niezłe doświadczenie ;(
Twoje łapki są czarodziejskie, czego się nie dotkną to wychodzą cuda.Tyle pytań ,zajrzę potem może zdradzisz jakąś tajemnicę.buziaki
OdpowiedzUsuńZnaczy się, przymierzasz się do tej zabawy :)
UsuńPolecam. I mam nadzieję, że pochwalisz się efektami.
Pozdrowienia ślę.
ja piernicze-ale dzieła koronkowe:))))))))))))))))))))
OdpowiedzUsuńznaczy się, też ozdabiasz pierniczki? czy na razie tylko pieczesz? ;)))
UsuńKobieto ! Twoje pierniczki to już nie zabawa-to Artyzm w najczystszej postaci ! Krasnoludki,jak to krasnoludki-po prostu krasne : ). Smuteczki niech spierniczają gdzie pieprz rośnie ! Pozdrawiam cieplutko : ).
OdpowiedzUsuńZapewniam Cię, że to właśnie świetna zabawa :) ...podczas której faktycznie smuteczki spierniczają gdzie pieprz... ;)
Usuńi Ciebie pozdrawiam :)
Ojejku, one są genialne :) zawsze jestem pełna zachwytu widząc takie dzieła! Naprawdę piękne!!! :)))
OdpowiedzUsuń... co za koronkowa robota ... chylę czoła :)
OdpowiedzUsuńPrzepiękne, koronkowe ... aż trudno uwierzyć, że lukrowane :))) Dla mnie idealne, mogłabym patrzeć, patrzeć i żadnego nie zjeść i bym nie przytyła :))
OdpowiedzUsuńJeśli one do jedzenia, to żal..., no żal takie cudo po prostu wziąć i ugryźć! Ja bym sumienia nie miała. A szczerze podziwiam Twoje dzieła, bo to istny majstersztyk! :))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło
Ależ Ewo, przecież one nie tylko mają oczy cieszyć. Podniebienie też. Wtedy dopiero jest 100% satysfakcji :)
Usuńjakie one cudne! oj duże to musiały być smutki skoro tak misternie zdobione te pierniki ;) Ale smuteczkom mówimy zdecydowane nie! Trzymaj się :)
OdpowiedzUsuńNawet bym nie pomyślała, że pierniczki ozdobione w jednym kolorze mogą tak pięknie wyglądać. Po prostu cudo, aż szkoda jej jeść :P
OdpowiedzUsuńJa za pieczenie pierniczków zabiorę się w następnym tygodniu. Będę też debiutować w ich ozdabianiu. Już i się ręka trzęsie na samą myśl :)
miłego "pierniczenia" :)
UsuńPrawdziwe dziela Sztuki!!! Motywujesz mnie, zeby i ja popierniczyla:) Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuń...i o to chodzi w blogowaniu... żeby się motywować :)
UsuńCuda, cuda, cuda. Ale masz talent Kobieto!!! Jak ugryźć takie cudo :)). Pozdrawiam Ewik
OdpowiedzUsuńPierniczki jak zwykle piękne, eleganckie jak wszystko czego się tkniesz. Patrzeć na te piękności to jedno, ale widzieć Cię w trakcie tworzenia... to jest dopiero bezcenne! Zainspirowałaś mnie nieźle na te Święta! :)
OdpowiedzUsuńech, szkoda, że w tym pędzie nie znalazłyśmy czasu na relaks przy lukrowaniu. Cieszę się jednak, że narobiłam chociaż Ci smaka. I już sobie wyobrażam jakie cuda wyjdą spod Twoich zdolnych rąk. Ja przy Tobie, zwykły rzemieślnik
Usuń:*
Ależ piękne te pierniki, szkoda będzie je zjeść ;)
OdpowiedzUsuńJubilerska robota, ja po prostu tylko patrzeć bym mogła, zjedzenie takich dzieł sztuki to profanacja. Zdecydowane nie wszelkim smuteczkom, nawet tym wynikającym z tęsknoty. Gorąco Cię pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńNiesamowite. Ale Ty tworzysz piękności. Podziwiam Cię.
OdpowiedzUsuńKs,Twardowski powiedział"W życiu najlepiej jak jest nam dobrze i źle,kiedy jest nam tylko dobrze to niedobrze":))))
OdpowiedzUsuńa pierniczki?...no padłam na kolana:)))kupiłam kiedyś takiego pierniczka od czeszki i myślałam,że to maszynowe zdobienie,a jak się dowiedziałam ,że to ręczna robota to zdzikłam:))))podziwiam i nawet nie próbuję dosięgnąć ideału:))))
Dużo prawdy Bożenko w tej mądrości ks. Twardowskiego. Człowiek powinien mieć jakieś odniesienie :)
UsuńW sumie to lukrowanie nie jest takie trudne, na jakie wygląda :) Trzeba tylko spróbować.
Prawdziwe dzieła sztuki! Nie odważyłabym się ich jeść :)))
OdpowiedzUsuńJa pierniczę,prawdziwy majstersztyk;)
OdpowiedzUsuńCudne!!!!!!! Dzieła sztuki. Myślałam w pierwszym momencie, że to haftowane :) Jestem pełna podziwu dla Twojej cierpliwości!!! Pierniczki są niesamowite. Może za rok też spróbuję ładniej ozdobić pierniczki. W tym roku pierniczę- nie piekę :)
OdpowiedzUsuńWow! Podziwiałam już na FB. Mistrzostwo świata!!!! To chyba też w ramach odpoczynku od prac polowych? Przepiękne!!!!
OdpowiedzUsuńDokładnie tak :) ...
UsuńPo tych czysto fizycznych działaniach ogrodowych, takie lukrowanie to prawdziwy relaks :))
Są przepiękne! Małe dzieła sztuki! ale się napracowałaś!! :)
OdpowiedzUsuńnie do wiary,ze to ręka i woreczek pospołu wykonali-cudo!:)
OdpowiedzUsuńCzapki z głów! Takie małe wzoreczki i na dodatek wykonane z taką starannością!:)))
OdpowiedzUsuńJestem pełna podziwu dla Twojego "pierniczenia":)
Pozdrawiam cieplutko
Kochana, jak to dobrze ze jestes, bo swietom bez Twoich cudow po prostu czegos brakuje...Jak widac w dzisiejszym poscie - mam zupelna racje ;)
OdpowiedzUsuńUmiesz popierniczyc, umiesz polukrowac i jak tutaj zyc bez Twoich "zlotych raczek"?
Fajnie ze znowu jestes, a ze mamy zime, wiec i ja mam nadzieje ze bedziesz miala wiecej czasu na robotki wszelkiego gatunku...pozdrawiam cieplo:):):)
Ech, i ja mam nadzieję, że w czasie zimowym, kiedy ogród śpi, ja w końcu znajdę czas na jakieś przyjemności w pracowni... której jeszcze właściwie nie posiadam ;)
UsuńBuziaki.
Matko z córką jakie cuda ! Koronkowa robota , podziwiam Twoją cierpliwość kobieto wielu talentów ! Osobiście dałam za wygraną , szybciej pierniki u nas znikają ,niż ja ozdabiam , syzyfowa praca .
OdpowiedzUsuńBuziaki ślę .
Tak się porobiło, że akurat teraz nie ma w domu żadnych podjadaczy. Mogę więc spokojnie robić zapasy ;)
UsuńZgadzam się z Poprzedniczką - koronkowa robota! Cudowne i cudownie onieśmielające! Mnie by było szkoda ich jeść :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Artystka w każdym calu! Zjadanie tych urokliwych łakoci to grzech... i wcale nie chodzi o obżarstwo.Są wprost cudne!
OdpowiedzUsuńWesołych,zdrowych świąt Bożego Narodzenia Penelopo.Z pozdrowieniami DB
Witam:) Nie do wiary, że można tak pięknie, tak misternie przyozdobić pierniki. Wyglądają jak dzieła sztuki. Szkoda byłoby mi je jeść;) Serdecznie pozdrawiam
OdpowiedzUsuńWitaj Penelopo.
OdpowiedzUsuńWszystko zostało napisane ,prawdziwie ;Czapki z głów!
Mistrzostwo w precyzji i estetyce,
Jakoś w jednym czasie łapie nas stan niedomagania :2 lata temu o tej samej porze obie byłyśmy usidlone :))
A teraz chyba stan smuteczków osiągnął u mnie najwyższe wyżyny.
Patrząc na Twoje cudowności zabiore sie za świąteczne pierniczony,pomogą wyrzucić smutki .
Pozdrawiam serdecznie.
Na smuteczki najlepiej działa frapujące zajęcie. Polecam więc lukrowanie a sama się przekonasz jak zbawiennie działa taka zabawa :)
UsuńPozdrawiam.
Witam,
OdpowiedzUsuńTwoje pierniki wyglądają przepięknie,gratuluje.Prezentują się niesamowicie!
I na pewno są przepyszne.
Pozdrawiam Sylwia
Nie wierzę w to, co widzę! Pani jest po prostu jakaś multi-utalentowana! To powinno być karalne bo ludzie w kompleksy powpadają ;) Naprawdę nie wiem, nie pojmuję tego, jak można tworzyć takie CUDA :) To nie wygląda jak pierniki ale jak maleńkie dzieła sztuki :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
wierna czytelniczka Pani bloga :)
One istnieją naprawdę, te pierniki? Siedzę oniemiała...
OdpowiedzUsuń:)
UsuńŚliczne i takie misterne. Dziurkę w woreczku to chyba robiłaś jakimiś chirurgicznymi nożyczkami albo szpileczką:) W ubiegłym roku robiłam takie koronkowe, ale tak subtelne niestety nie były. To w tym roku nie robisz tych Twoich tradycyjnych z płatkami migdałowymi?
OdpowiedzUsuńJak każdego roku robię kilka rodzajów ciastek, bo w Święta Bożego Narodzenia rządzą u nas właśnie takie słodkie drobiazgi. Pierniczki z płatkami migdałowymi muszą być.
UsuńPamiętam, pamiętam, że robisz, przecież podzieliłaś się przepisami. Teraz i u nas nie może być świąt bez Twoich rożków. Włączone do tradycji :)
Usuńo jeju jakie cudne!!!! Dech zapiera, że można stworzyć ręką takie piękności. Gratuluję cierpliwości, staranności i fantazji!
OdpowiedzUsuńO rany!!!!! Czegoś takiego moje oczy jeszcze nie widziały. Chyba nie zasnę .
OdpowiedzUsuńNooo, nie chciałabym mieć na sumieniu Twojej bezsennej nocy ;)
UsuńMam nadzieję, że zasnęłaś szybko i śniłaś słodkie sny ;)
MEGA!!! Jestem zauroczona i z moimi piernikami postaram się zrobić to samo ;) Obłędnie piękne, aż szkoda jeść ;) Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie ;)
OdpowiedzUsuńTakie cudne, że chyba ich nie będziecie jeść:)
OdpowiedzUsuńMysza ja wiedziałam że tak będzie, że kiedy tylko do czegoś rękę przyłożysz to coś z tego wyjdzie fantastycznego. Cudowne pierniki, ślinka cieknie po brodzie na sam widok tak pięknie udekorowanych ciasteczek.Pozdrawiam cię cieplutko
OdpowiedzUsuńJestem spokojna o to Joasiu, że zaspokoisz swoją "ślinkę" podobnymi piernikami. Dla Ciebie to pikuś :)
UsuńBuziaki.
Jesteś WIELKA.Cuda.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Bożena
Jeeeeeeeeeeeeeej!!! Jak Ty to zrobiłaś? Toż to prawdziwa koronkowa robota, nie wyobrażam sobie, żebym zdołała zrobic tak misterne wzory. Niezwykłe. przyznaj, że to te skrzaty i ich małe rączki ;)
OdpowiedzUsuńNo i zdemaskowałaś mnie!
UsuńAle przecież jest w tym trochę mojej zasługi. Musiałam tą zgraję zdyscyplinować do tej mozolnej pracy ;)
Powiem krótko , chciałabym tak pierniczyć ! Czapki z głów i klękajcie narody . Prawdziwa koronkowa choć nie szydełkowa robota
OdpowiedzUsuńBardzo różne rodzaje haftu tu znalazłam. ;)
OdpowiedzUsuńI już widzę oczyma wyobraźni choinkę ubraną w te cuda.
Byłaby pyszna i dla ciała i dla ducha. :)
Dawno nie haftowałam ... Może właśnie to lukrowanie to jakiś objaw tęsknoty za "malowanie igłą" :)
UsuńSzczękę zbieram z podłogi!!!!! Gratuluję talentu! pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńI ja się dolączę do amatrów Twoich pierniczków, niestety tylko wirtualnie :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie i radości życzę :)
Chyba by mi było żal zjeść tak pięknie ozdobione pierniczki. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńPrzepiękne, rzec można koronkowa robota 👍
OdpowiedzUsuńo matko ... jak można tak umieć ??????????????? jak można TAK ZROBIĆ ?????????????????????
OdpowiedzUsuńTy wiesz jak można ;)
UsuńBoziuńciu kochany, toż to szkoda jeść!!! tylko gapić się i gapić......
OdpowiedzUsuńAle koronkowa robota. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńMajstersztyk!!! Podziwiam!!!! Sa fenomenalne!
OdpowiedzUsuńa przepisik na pierniczki ? Spod Twojej ręki cuda prawdziwe wychodzę.
OdpowiedzUsuńakurat wciąż poszukuję jeszcze takiego przepisu, z którego byłabym zadowolona na 100%. Próbuję kolejne i wciąż jest jakieś "ale"
UsuńPolecam za to inne przepisy na świąteczne ciasteczka, które od lat piekę i wciąż się cieszą powodzeniem.
http://penelopia.blogspot.ie/2009/12/zurawinowe-ciasteczka.html
http://penelopia.blogspot.com/2009/11/moj-dom-wanilia-pachnacy.html
http://penelopia.blogspot.com/2009/12/migdaowe-ciasteczka-i-candy.html
Ach ,dopiszę jeszcze bo mi umknęło przedtem ! Jak ja pierniczę , to całkiem mi co innego wychodzi ... hi , hi ,hi...
OdpowiedzUsuńCzytam Penelopa, Gdynia... A ja jestem AnasPenelope (świstun :-)), Gdańsk... miło mi bardzo.
OdpowiedzUsuńPiękne są Twoje pierniczki! Gratuluję seredcznie talentu.
Serdecznie pozdrawiam
Angelika
Mi również niezmiernie miło :)
OdpowiedzUsuńBardzo zaintrygowała mnie ta śliczna kaczka, a dokładniej jaka droga jest od jej dźwięcznie brzmiącej nazwy do nazwy Twojego bloga :)
Pozdrawiam... już nie z Gdyni, ale z Kaszub :)
Zachwyt zabroniłby mi zjeść takich pierniczków. :) Precyzja do pozazdroszczenia, u siebie skończyłam na zwykłych mazajach :D Wesołych świąt :)
OdpowiedzUsuńTwoje pierniki to mistrzostwo świata! Trafiam od czasu do czasu do Ciebie z innych blogów ale te pierniki wręcz zmusiły mnie do odezwania się :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie, miłego dnia.
Zawsze, kiedy ktoś łamie swoje zwyczaje cichego podglądania i decyduje się na napisanie komentarza to sprawia mi wielką radość.
UsuńDziękuję :)
omg
OdpowiedzUsuńCudowna produkcja! :D
OdpowiedzUsuńHmmm, takich pierniczków się nie zjada tylko podziwia:) Słodkie dzieła sztuki:)
OdpowiedzUsuńPrzepięknie polukrowane pierniczki!!! Prawdziwa artystka z Ciebie!!!:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie:)
gratuluję 100 komentarza! :)
Usuńzobaczyłam liczbę 100 i chciałam już odejść od kompa ale wtem pomyślałam sobie 101 a co tam , więc piszę: Ale jak to, to przecież niemożliwe żeby tak lukier położyć! Sssszaleję z podziwu!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
:)
UsuńMożliwe, możliwe... Namawiam Cię, abyś za rok spróbowała się pobawić i sama się przekonasz o tym :)
Pozdrawiam.
Arcydzieła. Nic dodać nic ująć. Jestem zachwycona. Pozdrawiam Marta
OdpowiedzUsuńWoooooow! Kolega obstawia, że te idealne krateczki to maszyną jakąś ;-) ... niedowiarek jeden! Piękne, po prostu piękne! pozdrawiam już wiosennie, Maria
OdpowiedzUsuńO Boże! SUPER, SUPER, SUPER!!!
OdpowiedzUsuńPierwszy raz w zyciu widzę takie cudeńka. nie mogłam sie oprzeć, żeby nie napisać kilku słów.
No nie , to jest chyba nie mozliwe, żeby to zrobić samemu ręcznie takie cuda? A wiem coś o tym , bo w zeszłym roku próbowałam ozdobić lukrem moje pierniczki napisami imion moich synów , synowych i wnuków i była prawie katastrofa. Było kilka nieudanych prób, aż wreszcie cos wyszło:-)
A te Twoje pierniczki cudne, cudne, cudne!
Pozdrawiam cieplutko
Grażyna