Musiałam w końcu wygrzebać z przepastnej szafy moją wyszywaną zimę.
To obraz Marty Bell -jak na razie jedyny z serii. Przyznam się, że był nie lada wyzwaniem. Pomimo stonowanej kolorystyki jest tam 98 różnych numerów muliny DMC. Szarości, błękitów jest po kilkanaście odcieni, które w pracy troszkę "dawały w kość" oczom. Wyszywałam go ściegiem gobelinowym i jak większość pełnych obrazów na kanwie dwunitkowej. Wymiary to 215x 156 ściegów. Bogactwo szczegółów i mnogość konturów widać dopiero w przybliżeniu (kliknij aby powiększyć)
Lubię bardzo tę pracę ...pewnie dlatego, że zdobi moje ściany jedynie w okresie bożonarodzeniowym. Takie sezonowe nigdy się nie nudzą ;)
Taką właśnie oprawę powinny mieć święta. Zobaczymy jakie humory w tym roku będzie miała pani Zima.
Dzisiaj jest pięknie... nie mogę oderwać wzroku od widoku, który roztacza się za moimi oknami.
Święta zbliżają się dużymi krokami a ja coraz bardziej zakręcona. Nie wiem w co ręce mam włożyć. Już wiem, że nie zdążę zrobić wszystkiego co sobie zaplanowałam... ech, chciałaby dusza do raju ;)
Pokaźna część surowych bombek powędrowała już do pawlacza. Może za rok będą miały więcej szczęścia i ozdobione zawisną na choince. Tymczasem pokażę komplecik z wiktoriańskimi dzieciaczkami, który udało mi się skończyć.
Na parapecie kolejne bombki się lakierują... i nie mają pewności, czy dostaną ostatecznego szlifu. Ja też tego nie wiem.
******************* *******************
Pracowity, zabiegany tydzień zakończył mi się niezwykle miłymi akcentami niespodziankowymi.
Wczoraj zupełnie nieoczekiwanie dotarła do mnie przesyłka z Gorzowa od Małgośki. Kiedy otworzyłąm paczkę aż zaniemówiłam z zachwytu. Zobaczcie same.

Nie mogłam odgonić od siebie podejrzeń, że może ta paczka została pomyłkowo opatrzona moim adresem ...ale dołączona kartka z niezwykle ciepłymi słowami rozwiewała te wątpliwości. Musiałam uwierzyć, że jednak te cuda są dla mnie. Nie spodziewałam się, że wytwory Małgosi, którymi wciąż się zachwycam, odwiedzając jej blog, w realu są chyba jeszcze piękniejsze. Serca nie mogę się nagłaskać... jest aksamitne w dotyku. Najchętniej nie wypuszczałabym je z rąk.
Małgosiu nie wiem jak mam Ci dziękować. Sprawiłaś mi nieopisaną radość. Jesteś kochana!
*********************** *********************


































